poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział V

Gdy dotarłam na cmentarz, wydawał mi się tak duży jak nigdy dotąd. Nie umiałam znaleźć grobu mojej siostry.....nagle wybuchłam płaczem. Nie umiałam znaleźć grobu mojej siostry!!! Kiedyś z łatwością do niego szłam, moje nogi same mnie proawdzily....a teraz?! Kur........a. W tej chwili uświadomiłam sobie co zrobiłam   zostawając w tym....w tym....w tym! Nawet nie umiem tego nazwać! Czy ja sie stoczyłam? Spojrzałam na zegarek pytając sama siebie. Zostało mi jeszcze 15 minut aby zdążyć wrócić do fortów. Musialam podjąć najważniejszą decyzje......Wrócić tam? czy uciec? Ale co z Alex. Co z nią..... Nie mam serca zostawiać jej tam chociaż wiem ze jest ono całkiem wyżarte. Ale co po ucieczce? Gdzie bede miała iść? Do domu napewno nie wróce o ile jeszcze tam się znajduje. Nagle spostrzegłam kawałek lustra leżącego obok drzewa. Wzięłam je i spojrzałam. W jednej chwili z zadbanej czystej dziewczyny zrobiło się paskudctwo. Nie moge na siebie patrzeć. Jak ja wyglądam....Nie chcecie tego widzieć..... Duży zegar koło kaplicy wybił 35 po. Zapatrzona w zegar uświadomiłam sobie ze za 10 minut przyjdą na forty. Rzuciłam się biegnąc tam. Po kilku minutach biegu zostały mi tylko 5 minut. Zatrzymałam się. Byly dwie uliczki. Jedna prowadząca do miasta a druga do fortów. W tej chwili łzy napłyneły mi do oczu. Wybrać mam wolność czy kolejne kilkanaście tygodni w tym chlewie? Wybrałam forty....... Nie zostawiłabym Alex. Gdy byłam prawie przy opuszczonej ,,naszej'' miejscówce zauważyłam Natasze, Alexandra i Oliwiera. Byłam przerażona, nie mogli mnie zauważyć. Rzuciłam się na krzaki szybko przedzierając sie przez drzewa,kamienie wszytko co tam było. Ciągle ich obserwowałam. W końcu dotarłam szybko rzuciłam się na swoje miejsce koło Alexis.
- Teraz cicho, teraz sie zamknij nie moga nic podejrzewać. - wyszeptała Alexis.
- Spokojnie spokojnie -  odpowiedzialam
Dotarli wyciągacjąc z kieszeni kolejne dawki heroiny, amfetaminy i innych ziół. Rzucili mi 3 małe paczuszki proszku i jedną strzykawke. Nie miałam wyboru.....gdy nie patrzyli wzięłam mniejszą dawke a pozostałość wsypałam to innej paczki.
- Co robiłyście przez ten czas gdy nas nie było? - zapytal Oliwier.
- Emmmmmmmm - nie wiedzialam jak mam skłamać.
- Byłam w głebi opuszczonych ruin a Lili siedziala a właściwie śpiąc. Dopiero ją obudziłam. - wyrwała się Alexis.
W myślach modliłam sie zeby nie odkryli nas. Nie zobaczyli kłamstw w naszych oczach. Po chwili oczy same zaczely mi się zamykać nie wiedzialam co sie ze mną dzieje...


1 tydzień później..............
- Teraz Twoja kolej Lili, teraz ty idziesz po towar- rzeknął Aleksander.
Popatrzałam na niego, nie chciałam iść, nawet nie widzialam jak, co i gdzie.
- No dooooobrzee -  odpowiedziałam wzdychając.
- Coś Ci nie pasuje?! - wykrzykneła Natasza
- Nie, nie serio. - odpowiedzialam
- No ja mam nadzieje bo inaczej, wypieprzaj z tąd póki masz czas. - powiedziala podniesionym głosem Natasza.
Jej najbardziej nienawidziłam.......
- Pójdziesz kolo kapliczki, aż za tam bedzie czekał Martyn. Poznasz go po czarnej skórze - poinfromował mnie Oliwier.
Wstałam, zaczełam otrzepywać się z liści.
- No to ide - oznajmiłam
- Tylko masz od razu wrócić, zeby ci nic nie przyszło do głowy, dobrze radze - zagroził Aleksander
- No spokojnie wróce od razu.
Zaczełam szybko iść w kierunku cmentarza a potem kapliczki.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz