piątek, 10 maja 2013

III Rozdział

Doszłam do nich.....Jeden krzyknął:
- Nowa przyszła! hahahahahahahahahahaha!
Nagle wszyscy zaczęli się śmiać. Nie wiedziałam co mam zrobić. Jedna strona mojej duszy podpowiadała mi  ,, idź dalej nie bój sie, tyle przeszłaś'' ale druga ,,uciekaj z tąd, co ty robisz dziewczyno, odwróc sie i biegnij!'. W mojej głowie totalne nic. Co mam zrobić? Podjęłam szybko decyzje patrząc się jak wbijają sobie igłe w żyły. Poszłam i usiadłam na murek trochę dalej. Pewne dziewczyna w jednym momencie:
- Ej ty! Jak masz na imie?
- Lili - odpowiedziałam.
- Tylko nie mów ze TY hahahahah ze TY zotaniesz tu z nami na dłużej?! hahahahahahahahahahah.
Wszyscy zaczęli sie ponownie śmiać.
- Nie wiem.
- Ja jestem Alexis a to Natasza, Aleksander i Oliwier. - przedstawiła wszytkich.
Szczerze mówiąc Alexis wydawała sie z nich najpożonniejsza. Kur...........de. O czym ja mówie. Nie wierze.
- Ty Li! Chcesz spróbować? -zapytał Oliwier
Popatrzałam się na niego a on wyciągnął z pod husteczek parę foli z róznymi środkami w nich.
- Co to? - zapytałam
- hahahahahaha naprawde nie wiesz?! Widać niedoświadczona. Ehh.... Tu masz kokaine, heroine i amfetamine. Bierz co chcesz.
- Emmmmmmmmmmmmm........... - odrzekłam zastanawiając się co takiego naprawde robie.
- Chyba że wolisz dożylnie - zaproponował Oliwier.
- Hmmm nie wolę 1 opcje.- odpowiedziałam biorąc od niego wszytkie trzy woreczki i kawałek kartki.
Złożyłam kartke w mały rulonik nasypałam białego proszku, nie patrząc co biore. Wciągnęłam nosem.
- O jezuuuuuuu. - powiedziałam czując nawet nie wiem jak to opisać.
- Hahaha tak jest być nową, przyzwyczaisz się, usiądź se gdzieś - powiedziała do mnie Alexis.
Usiadłam koło niej. Nie wiedziałam co mam robić. Oparta o drzewo siedziałam słuchając ich rozmów.
Nadszedł wieczór, całkiem zapomniałam o rzeczywistości wyjęłam telefon z kieszeni słysząc odgłosy skierowane do mojej osoby.
- Halo! Co ty robisz?! - powiedziała Natasza
- Wiedziałem! - krzyknął Aleksander
- Tutaj nikt nie ma komórki, żadnego sprzętu- powiedziała mi po cichu Alexis.
- Albo wyrzucasz komórke, niszczysz albo idziesz przecz - rzuci słowa Oliwier
Nie wiedziałam co zrobić, co wybrać. Po pierwszej dawce czuje sie o wiele lepiej, Rzuciłam telefonem o drzewo. Roztrzaskął sie.
- Pora na kolejną - rzeknął Aleksander
- Ehhh dawaj - odpowiedziałam.
Tym razem dał mi strzykawke. Natasza i Alexis też. Tylko Aleksander i Oliwier brali z woreczka.
Będzie bolało. Jednym ruchem wbiłam strzykawke wciskająć here do żyły. ufffffffff

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz