piątek, 10 maja 2013

Rozdział IV

Obudziłam się rano. Bolała mnie głowa... Wszyscy spali....Jednak zauważyłam Alexis kręcącą się po fortach.    Ledwo wstałam. Nic mi sie nie chciało. Jakbym była po 4 dniach niespania. Powoli szłam do Alexis. Widziałam jak patrzy na drzewa, na uliczke w dali. Podeszłam do niej powiedziałam:
- Cześć nie śpisz?
- Nie - odpowiedziała.
- Jest 6 rano. - poinformowałam ją.
- Mam pytanie.....
- Słucham - nie wiedziałam o co jej chodzi była jakaś inna.
- Czemu zostałaś tutaj? - zapytała mnie.
Zaskoczyło mnie to bardzo. Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Nie wiem. Nie mam do czego wracać.
- Jak to nie masz.? - zapytała
- Ojciec alkoholik nie ma kontaktu ze mną. Matka stoczyła się......alkoholiczka.....nie mogłam znieść tego. Stale chodziłam glodna.....
- To jest nic?! To jest dla Ciebie nic?! No pytam się?! I ty nie masz do czego wracać? - powiedziała wkurzonym głosem.
- Tak! Nie mam do czego wracać. - odpowiedziałam
- Jezu to naprawde chyba tu nie pasujesz.
- Mylisz się co do mnie. A wy to co?! Uciekinierzy z domu. Macie tak samo! 
- Jaka ty jesteś głupia! Myślisz że co?! Że każdy z nas tutaj przyszedł ,,bo chciał''?! Chciał sobie pobrać narkotyki ?! Zapalić trawke?! Każdy z nas nie wybrał sobie tu życia! Nikt nie chciał tutaj zostać! Nikt! Nie wybraliśmy tego! My po prostu stoczyliśmy się tu..... Życie nas tak poniosło! Ty chyba nie doceniasz to co masz. My! My nie mieliśmy wyboru! Po prostu musieliśmy!
- Jeju. -  odpowiedziałam wsłuchująć się w nią.
- Narkotyki,alkohol! tego również nie wybralśmy.! Myślisze ze chcemy tu siedzieć! W brudzie, jesteśmy niczym! NICZYM! ROZUMIESZ ?! - wykrzykneła
- Nie wierze w to.
- Taka prawda! Siedzimy tu już ponad rok! Byłam w ciąży, zostałam zgwałcona wracając ulicą z monopolowego.
- Kur............. co z dzieckiem?!
- Heroina robi wszytko. Nie ma go. Oliwier , Aleksander i Natasza zabili by mnie dowiedząc sie, tutaj taka sytuacja nie moze sie zdarzyć!
- Boże.- nie wierzyłam w to stałam jak zamurowana.
- Boże?! Tylko to masz do powiedzenia?! 
- Naprawde Alexis, żle mnie oceniasz! Nie jestem taka jak sądzisz. Od początku widziałam w Tobie coś dobrego. Nie widziałam tylko ,, narkomanki ''. 
- Ehhhh - wzdechnęła.
- Oni wszyscy........ po prostu nie rozumieją............ są tu o wiele dłużej niż ja.....w pewnym sensie rozumiem  Cie ..... też byłam nowa ale nie miałam nikogo z kim mogłabym tak porozmawiać. Po prostu musiałam to wszysko robić....co oni. Nie raz zostałam pobita przez Aleksandra. Nieraz chciałam się zabić.......gdzieś w sercu mam nadzieję ze z tego wyjdę.....ale raczej już nie ma szans.
- Ja raz wyszłam, wszytko jest możliwe. - powiedziałam niedowierzeając
- O kur............! Obudzili się musimy wracać! Jak nie zastaną nas tam! Może się to źle skończyć!
Szybko pobiegłyśmy na stare schody siedząć tam. Kiedy obudzili się nadeszła kolejna dawka prochów. Po rozmowie z Alexis byłam oszołomiona.


godzinę później.....................
Czuję sie okropnie, jezu . umieram......

4 godziny później.........
Obudziłam się...... Nie wiem co sie ze mną stało, nie pamiętam nic po rozmowie z Alexis. Gdy rozejrzałam się kilka metrów dalej siedziała Alexis. Zapytałam:
- Gdzie reszta?
- Poszli po kolejny towar bedą za około godzine.... - odpowiedziała
Teraz przypomniałam sobie widząc cmentarze o mojej zmarłej.....ehh..zmarłej siostrze...
Postanowiłam powiedzieć Alexis. Ona zaragowała:
- Współczuje Ci..........Czuje to samo... Moje rodzeństwo nie żyje........
- Tak bardzo chcialabym iść na jej cmentarz.....Tak dawno nie opowiadałam jej nic.... - powiedziałam z tęsknotom.
- No to leć szybko! Masz czas dopóki oni nie wrócą. Nie pozwolą nigdzie iść.....Ja tak samo jestem tu uwięziona...
- Nie jestem pewna.
- Idź leć! tylko wróć za 45 minut przed nimi. Masz tu 20 zł na taxi. Może Ci starczy. Eh........
Pobiegłam szybko otłumiona zaczełam biec w kierunku cmentarza. Boję sie że nie zdąże. Cholernie się boje! Jestem też ciekawa co z matką........Nie moge o tym myśleć. Pogorszyło by mnie to całkiem. WYŁĄCZNIE EMOCJI, TO JEST TO....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz