piątek, 10 maja 2013

II rozdział

2 miesiące później......
Lili: W okresie dwóch miesiecy dużo rzeczy sie działo, koleny pobyt w szpitalu. Jest godzina 6 rano. Dzisiaj sobota. W końcu wolne. Jednak z Alison w ostatnim czasie dzieje sie coś bardzo złego. Nie odbiera telefonów, smsów, w szkole byla ostatnio jakoś 5 dni temu. Dlatego ogarne się i ide zobaczyć tzn.jade gdyż alis mieszka 9 km od mojego domu. Poszłam więc do łazienki. W domu cisza....Matka w końcu znalazła prace....marną....ale chociaż. Praca sprzątaczki nie daje radości.........Może w końcu zaczniemy żyć normalnie......Umalowałam troche lekki makijaz niż zawsze....cieńkie kreski i tusz zupełnie mi wystarczał. Myśle ze wcześniej swoim makijażem odzwierciedlałam moje życie. Teraz jestem na etapie zmieniania mojego życia. Tak więc wyszłam zeby pojechać do Als ( Alison-tak ja tez nazywam ). W autobusie zadzwonił do mnie telefon........Koleżanka mamy..........Nagle łzy napłyneły mi do oczu.....Ta wiadomość.......Mame wywalono z pracy, teraz siedzi nachlana w barze......Mam po nią przyjść. Myślałam ze to koniec ale jednak sie myliłam. Powiedziałam koleżance mamy ze nie mogę po nią przyjść gdyż jestem w drodze do Vinstry. Poprosiłam ją o przyprowadzenie mamy do domu. Po 5 minutach proszenia w końcu się zgodziła. Byłam bardzo rozczarowana mamą. Stoczyła się...........na sam próg. Gdy szłam do Alis nic takiego sie nie wydarzyło oprócz siedziących na opuszczonych fortach, nastoletnik narkomanów. Wrzeszczeli coś do mnie, nie zwracałam na to uwagi. W końcu doszłam do Alison. Zadzwoniłam dzwonkiem, otworzył dziwny chłopak. Zapytałam:
- Jest alison?
On na to:
- Jest zajęta. Nie ma czasu.
- A co takiego robi?! - zapytałam z oburzeniem
- Nie ważne nie musisz wiedzieć.
Wydawało mi się to bardzo podejrzane, zawsze miała dla mnie czas. Postanowiłam przedrzeć się przez chłopaka jednak ten był silniejszy:
- Mała, nie rzucaj sie! dobrze ci radze! - zagrodził
- Daj mi Als albo spadam tam sie wedre!!!! - wykrzyknęłam
- Ty sobie nie pozwalaj gówniaro, ile ty masz lat?!
- Wystarczająco dużo, więc teraz odsuń swój wielmożny, gruby tyłek i odsuń sie!
Zaczełam rzucać się w konću przedarłam sie przez przedpokój, biegałam. Gdy obróciłam się zobaczyłam gdy on za mną biegnie. Co sił w duszy biegłam, wrzeszcząc:
- Alison!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Alisooon!!!!!!!!
Jednak z pokoju na końcu domu usłyszałam dziwne wrzaski. Natychmiast tam pobiegłam. Co zastałam?
Zastałam Marcela dobierającego się do Als. Krzyknęłam z przerażeniem, wyszarpywając Marcela od Als :
- Zostaw ją!!!!!!! Co ty robisz! Dupek!! Jak mogłam z Tobą być!
- Suka, dziwka!!!!!! - krzyknął on.
- Odpieprz się od niej!!!
W tym momencie doszło do rękoczynów. Rzuciłam się na niego. Jednak ,,dziwny chłopak sprzed wejścia'' wziął mnie za koszulke podniósł do góry i zaczał szarpać. Krzyczałam,wrzeszczałam i nic...
Wzięłam do ręki chyba był to wazon nie patrzałam co to było i uderzyłam go szklanym czymś w głowe.
Ten upadł na ziemie. Wykorzystałam okazje wyszarpnełam Alison i zaczełam błyskawicznie biec do wyjśćia. Gdy przekroczyłam próg drzwi. Zdyszana biegłam dalej. Zatrzymałyśmy się. Alison nagle:
- Po co mnie z tamtąd brałaś? Sama bym sobie poradziła, nie trzeba było....
- Co ty mówisz?! Co ci jest ?! - zapytałam z poruszeniem.
- Nic.... co ma być mówie jak jest.
- Co się z Tobą dzieje?! Przez ostatnie dni nie chodzisz do szkoły, nie odbierasz komórki, smsów! Co z Tobą?! - zaczełam krzyczeć na nią ze złością....Tak sie zachowuje przyjaciółka?!......Bliska?!
- Ze mną? Ze mną nic po prostu dość mam życia przejmująć sie Twoimi problemami! Pomyślałaś o mnie?! Jesteś zadufaną w sobie osobą, egoistką! Licza sie tylko Twoje problemy! Czy chcociaż raz zapytałaś co u mnie?! Co z moim ojcem?!
- Eh........... - wzdechnęłam z przerażeniem.
- No widzisz!
Zauważyłam ślad na je twarzy i rękach.
- Kto ci to kurde zrobił?!!!! Pytam sie! Kto?! - wykrzynełam do niej.
- A co cie to?! teraz przyjaciółeczka tak! znalazła się! odpieprz się ode mnie raz na zawsze! - wrzeszczała i pobiegła w strone domu, w którym doszło do przerażającego wydarzenia.....
Byłam strasznie wkurzona,zawiodłam się na kolejnej osobie. Z płaczem pobiegłam w strone opuszczonych fortów. Nie chciałam wracać do domu. Do czego zresztą?! Do nachlanej, staczającej sie matki?!
Znalazłam się na nieznanych mi fortach. Szłam głebięj. Spostrzegłam ,, narkomanów''. Powiedziałam sobie ,, raz się żyje'' I poszłam w ich strone...................

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz