Obudziłam się w dziwnym pomieszczeniu.......Wywnioskowałam ze to jakaś ciemna piwnica lub poddasze...napewno coś starego. Nie wiedzialam o co chodzi. Zobaczylam ślady na moich rękach.....wyglądały potwornie a nawet nie wiem od czego. Obejrzałam się poznawając teren..... Dojrzałam niewielkie okienko. Szybko wyrwałam się ledwo stojąc na nogach....Patrze....Nie wierze....Czy czy .......czy ja naprawde jestem tutaj?! W oknie zobaczyłam coś wyglądającego jak afrykańska pustynia. A po nich chodzacych zbierających chudych ludzi...Mieli ciemny kolor skóry...... Gdzie ja kur*a jestem?! No kur*wa gdzie?!
Po chwili usłyszałam kroki...szybko rzuciłam się na ziemie wykrzykując : au!. Słyszałam dźwięk otwierajacych się drzwi..... Przyszła dziwna,ciemnoskóra kobieta mówiąc do mnie:
- Wstawaj i chodz ze mną na góre!
- Eeeee gdzie jestem? i po co? - zapytałam
- Nie pytaj, nie gadaj tylko chodz! Wszystkiego dowiesz sie w swoim czasie - odpowiedziała podniesionym tonem kobiecina.
Wstałam wchodząc po schodach.......Przeszłam przez drzwi i zobaczyłam niewielki korytarz a wśród niego drzwi do róznych pokoi. Kobieta kazała mi wejsc do pokoju....weszłam siadając na kanapie.
- Teraz jestes dla nas tutaj - powiedziała do mnie
- Co??!!!!!!!!????????!!!!!!?!- zapytałam z przerażeniem
- To. Jutro jedziesz do Monaco do swoich panów. Tymczasem wysprzataj dom i ugotuj coś dla moich dzieci inaczej nie chcesz wiedziec - rozkazała mi
Poszłam nieznając domu szukając kuchni. Znalazłam. Była w okropnym stanie.....Talerze z obdarte....Sciany z cegły.......masakra..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz